Artykuły napisane przez Trzecie Dno
Sztuka kochania
Tytuł tego postu zbiega się z tytułem jednej z niegdyś najpopularniejszych książek seksuologicznych. Nie będzie tu jednak mowy o seksie, który – wbrew powszechnej opinii – powinien być cielesnym rozwinięciem miłości duchowej. Wiem, że to „niemodne” stanowisko, ale jako sympatyk psychoanalizy i psychologii humanistycznej, nie muszę być wyznawcą statystyk i badań socjologicznych. Smutna prawda jest taka, że pojęcia „kochać” i „kochać się” (z kimś) bardzo się ostatnio ze sobą zlały. Do tego stopnia, że większość ludzi jednak ogranicza się do seksu. Przygnębiły mnie ostatnie badania socjologiczne, które wykazały, że nieco ponad połowa Polaków nie widzi nic niewłaściwego w zdradzie. To chyba niepokojące wyniki. Dlatego – choć seksualność to piękna i niezwykle ekscytująca dziedzina życia – w tym wpisie skupię się jednak na tej mniej popularnej stronie miłości.
Zbrodnia i kara
W tym tygodniu mija szeroko komentowana „półrocznica” tragedii smoleńskiej. To dobry moment, żeby się przez chwilę zastanowić, jakie długoterminowe skutki miało dla nas to wydarzenie. Oczywiście z punktu widzenia ludzkiej psychiki.
Wolna wola (psychopaty)
Jednym z najsłynniejszych seryjnych morderców jest Ted Bundy – nie mylić z Alem, życiowym ciamajdą znanym ze „Świata według Bundych”. Ted był… psychologiem, który zabił ponad 30 kobiet. Bez wyrzutów sumienia, w przemyślany sposób. Planował swoje czyny, choć w czasie ich dopuszczania się oddawał się niepohamowanej ekstazie gwałtu i mordu. Do tego prowadził podwójne, albo i potrójne życie, miewając kilkuletnie związki i pracując w różnych zawodach – m.in. jako konsultant psychologiczny. Czy zatem dlatego, że dopuścił się rzeczy tak nieludzkich (choć to zależy jak definiować „ludzkość”), jego wolna wola była zawężona przez zaburzenia? A może to patologiczny mózg tak nim pokierował?
Miłość w czasach popkultury
>Zadziwiające jest to, jak bardzo ludzie chcą być kochani, a jednocześnie jak bardzo nie rozumieją istoty tego uczucia. Pożądamy miłości, oglądamy ją w kinie, wspominamy te minione i marzymy o kolejnych. Coraz częściej traktujemy ją jednak jako kwestię przypadku, utożsamiając z chwilowym zauroczeniem. Lub jeszcze inaczej – redukujemy do pojęcia udanego pożycia seksualnego, na zasadzie, że „grunt, aby w łóżku się układało”. Niestety taka miłość to tylko wykrzywiony obraz uczucia, które – choć tak pożądane – jest doświadczeniem dużo głębszym, a przez to trudniejszym do osiągnięcia.
Pyrrusowe zwycięstwo, czyli kompleks Edypa
Mity to historie o herosach i bogach. Jednak często zawierają w sobie alegorie dotyczące bardzo uniwersalnych cech ludzkiego życia. Mit o Edypie opowiada o bardzo powszechnym konflikcie, który choć wstydliwy, w jakimś zakresie dotyka każdego człowieka.
HighQ – Efekt Flynna
Jakiś czas temu na Uniwersytecie Warszawskim odbyła się debata pod znamiennym tytułem: „Dlaczego głupiejemy?”. Zaproszenie goście wylewnie rozwodzili się nad obniżaniem potencjału umysłowego współczesnych ludzi. Problem w tym, że owi znamienici prelegenci… gadali głupoty. W pierwszej chwili może to wydać się zaskakujące, ale możliwości intelektualne naszego społeczeństwa systematycznie rosną. Rozumiem zdziwienie co większych sceptyków, jednak do takich wniosków prowadzą nieuchronnie analizy testów inteligencji, przeprowadzane już od ponad stu lat. Zjawisko to znane jest pod nazwą efektu Flynna.
Mauretania – kraj “inshallah”
Ofert wyjazdu do Mauretanii próżno szukać w ofertach biur podróży. W sumie trudno się dziwić – straszna bieda, nieznośny upał, praktycznie wszechobecna pustynia, chaos komunikacyjny, cykliczne zamachy stanu. Na obszarze ponad 3 razy większym od Polski, mieszka tylko nieco ponad 3 miliony ludzi. I to najczęściej w opłakanych warunkach. To już trzeci świat pełną gębą. Jeśli zabłądzą tu jacyś zagraniczni turyści, to jedynie dlatego, że Mauretania znajduje się na lądowym szlaku łączącym Europę z czarną Afryką. Wszystko to wygląda mało zachęcająco, przynajmniej dla statystycznego turysty. Jednak samo w sobie stanowi niebagatelną atrakcję dla bardziej „awanturniczo” nastawionego podróżnika, dla którego ważniejsza od komfortu „all inclusive”, jest przygoda.