Archiwum dla Sierpień, 2010


Penis na wyciągnięcie ręki

Wyciągnięty palec serdecznyPenis, chuj, kutas, fujara. Te i parę innych eufemizmów opisują ten sam narząd. To niezwykle ważna część ciała każdego mężczyzny, o czym świadczą m.in. męskie porównania prowadzące niejednokrotnie do życiowych kompleksów. Niezbyt artystyczne podobizny męskich członków „zdobią” też niejedna szkolną ławkę i przystanek autobusowy. Choć żyjemy w czasach rozwiniętej cywilizacji, wciąż tkwią w nas zwierzęce instynkty. Dlatego, choć nieświadomie, wciąż bardzo często wymachujemy swoimi penisami przed nosem innych ludzi.

czytaj dalej…


Między Bogiem a prawdą, cz.1: Praprzyczyna

Czy wiara w Boga jest ludziom przyrodzona? A może jest formą mentalnego wirusa, który wypacza naszą naturalną perspektywę patrzenia na świat? Czy wiara więcej daje, czy odbiera? Dlaczego Bóg w oczach jednych jest mściwym, karzącym starcem, a w oczach drugich miłosiernym i zawsze wybaczającym ojcem? Co się dzieje w umysłach ludzi, którzy wyrzekają się religii? Czy wiara w Boga może być skutecznie zastąpiona przez inne formy duchowości? To ważne pytania, na które można starać się odpowiedzieć z punktu widzenia psychologii. Co właśnie będę próbować robić w cyklu wpisów pod wspólnym tytułem „Między Bogiem a prawdą”.

czytaj dalej…


Katastrofalna projekcja

Już Erich Fromm piszący o kulturze Ameryki lat 70-tych zauważył, że życie społeczeństw kręgu kultury zachodniej staje się coraz bardziej jałowe duchowo. Dla jednych dziś zabrzmi to jak truizm, dla innych jak obelga, jednak przyjrzyjmy się bliżej współczesności. Codzienne sprawy toczą się wokół kilku rzeczy – pieniędzy, prestiżu lub też pozycji społecznej i rozrywki. Jako społeczeństwo na co dzień toczymy raczej jałowe dyskusje o wspomnianych sprawach, rozświetlane czasem tylko iskierką politycznego bełkotu, bo poziom świadomości politycznej wśród ludu jest co najmniej umiarkowany. Teoretycznie zostaje jeszcze religia, ale od niej też stopniowo odchodzimy, a jeśli już praktykujemy to często dość powierzchownie i dla zachowania pozorów. A w to miejsce wkracza z podniesionym czołem kultura „mieć”, zupełnie wypychając poza nawias humanistyczne „być”.

czytaj dalej…


Sahara Zachodnia – ziemia niczyja

Przejście graniczne z MauretaniąSzarawy pył unosi się w powietrzu przesłaniając słońce. Mdła poświata z lekka tylko oświetla kontury porozrzucanych po okolicy, częściowo wypalonych samochodów. Ich ogołocone wraki stoją chaotycznie pośród zwietrzałych, szarych skał obsypanych brudnym piaskiem. Wszędzie walają się śmieci i oderwane resztki pechowych aut. Nasz samochód samotnie lawiruje pośród nich, szukając przejazdu i omijając dziury.  Świadomość, że skok w bok może się okazać skokiem w górę, powoduje osobliwą ekscytację. W końcu niecodziennie przejeżdża się przez pole minowe. Jak na ironię, nie jest to sceneria z ogarniętego wojną Afganistanu, tylko jedyne dostępne przejście graniczne między Mauretanią a pozostającą pod kontrolną Maroka Saharą Zachodnią. Zaminowana granica, przez którą trzeba się przedrzeć, to apokaliptycznie wyglądający trzykilometrowy, pozbawiony oznakowanych dróg odcinek pustyni. Stanowi on pas ziemi niczyjej, rozpięty między posterunkiem granicznym Mauretanii, a obwarowaną bazą wojsk marokańskich. 

czytaj dalej…


Tańce wojenne między religiami

Dużo się ostatnio mówi o wojnie krzyżowej toczącej się pod Pałacem Prezydenckim. Walka o rząd dusz nie jest jednak wymysłem nowym, toczyła się już w Polsce wielokrotnie. Jeszcze ciekawiej się robi, kiedy dochodzi do starcia nie dwóch, a kilku wyznać i wzajemnie sobie wrogich światopoglądów. O takiej sytuacji pisałem kiedyś w kontekście Przystanku Woodstock, który kilka lat temu był prawdziwym poligonem dla poławiaczy wyznawców. Dlatego w ramach swoistego "bonusu" postanowiłem załączyć tu swój artykuł, który swego czasu miał iść w Dużym Formacie, ale z powodu różnych zawirowań utknął po drodze. Tak więc to dość długi tekst w formie autorskiego reportażu, ale jeśli ktoś lubi poczytać, to zapraszam do zapoznania się.

czytaj dalej…


Kołysanka od nieznajomej

Istnieje na tym świecie uczucie, które jest fundamentalne dla naszego jestestwa. Od jego jakości i siły zależy nasze zachowanie, nasze szczęście, a nawet to, że żyjemy. To uczucie matczynej miłości.

Pierwotna relacja dziecka z matką stanowi zręby całego życia. W pierwszych tygodniach mama jest wszystkim, co realne dla niemowlęcia  – karmi, pielęgnuje, przytula, uspokaja. Psychoanalitycy zauważyli, że na samym początku dziecko nawet nie odróżnia opiekunów od siebie samego. W tworzącym się umyśle malucha istnieje tylko popęd (np. głód) i jego rozładowanie, za które odpowiada właśnie matka. Taka sytuacja wewnętrznej symbiozy trwa ponad pół roku. Dopiero wtedy psychika dziecka jest stanie w pełni wprowadzić rozróżnienie na „ja” i „inni”.

To bardzo ważna faza. Choć świadomie jej nie pamiętamy, to już w tym pierwotnym okresie zaczynają się tworzyć fundamenty osobowości, która jest przecież esencją nas samych. Kiedy opieka jest dobra, a więź z matką stabilna – dziecko nabiera wewnętrznego przekonania, że życia jest raczej przyjemne i dobre niż nieprzyjemne i trudne. W tym czasie buduje się podstawowe zaufanie do świata i poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa. 

czytaj dalej…


Psychomanipulacja

Parę dni temu zadzwonił telefon. Kiedy odebrałem, pani po drugiej stronie słuchawki przeszła ostro do rzeczy. Przedstawiła się, że dzwoni z agencji pośrednictwa pracy i niezadowoleniem wypaliła: „Muszę Panu powiedzieć, że dawano nie widziałam tak niechlujnie przygotowanego CV.” W pierwszej chwili mnie zamurowało. Skąd, u diabła, znają techniki prowokacyjne w zwykłej agencji pośrednictwa pracy? Najwyraźniej psychomanipulacja na dobre zawędrowała pod strzechy.

czytaj dalej…