Naciśnij enter, aby zobaczyć wyniki lub esc, aby anulować.

Władcy marionetek 2

Dorzucam tu uzupełnienie wpisu o „Władcach marionetek”, bo od kilku osób usłyszałem, że ten tekst je zaniepokoił. Mam świadomość, że może trafiać w lęki hipochondryczne lub tożsamościowe (typu “czy ja to na prawdę ja” lub “nie chcę mieć w sobie czegoś, co mną kieruje”), ale nie to było moim zamiarem.

Tak więc po pierwsze nie jesteśmy szczurami i jako ludzie mamy bardzo rozbudowaną świadomość, więc zmiany wywołane toksoplazmozą zachodzą w naszej osobowości tylko w jakiejś ograniczonej skali. Różnica jest mierzalna, a według niektórych opisów nawet zauważalna w zachowaniu. Jednak część badań, mówi o tym, że zmiany na początku infekcji narastają, ale potem się zmniejszają. Z jednej strony organizm przystępuje do walki z intruzami, choć to walka nie do wygrania, bo pierwotniaki robią sobie taką małą “skorupkę”, która jest nie do wyrugowania dla naszego systemu odpornościowego. Jednak potem mikroorganizmy pozostają już na zawsze w defensywie i się tak nie panoszą. Wyjątkiem są tylko ewentualne późniejsze poważne choroby układu odpornościowego, kiedy mikroorganizmy mogą wyjść z ukrycia i zaatakować ponownie, ale to raczej marginalne ryzyko. Po drugie, przypuszcza się, że ludzie po prostu uczą się żyć z tymi zmianami osobowości i zaczynają je wtórnie kontrolować. Możliwości naszego mózgu oraz psychiki do kompensacji rozmaitych problemów są naprawdę niewiarygodne.

Swoją drogą sam nie wiem do końca, czy takie zakażenia zawsze jest czymś złym – może dla niektórych osób mogłoby mieć nawet znaczenie… terapeutyczne. Jeśli ktoś jest spiętą osobowością kompulsyjną, to takie poluzowanie kagańca mogłoby być nawet wskazane. Tak jak zakażenie pewnymi pasożytami jelitowymi “leczy” z alergii (bo przewrażliwiony układ odpornościowy ma wreszcie realnego wroga i może dać spokój pyłkom i innym nieszkodliwym drobinom dostającym się do wnętrza ciała), tak poluzowanie wewnętrznych surowych zakazów mogłoby być lecznicze w sytuacji, gdy są one zbyt sztywne. W sumie czy to źle, kiedy człowiek kontaktuje się w większym stopniu ze swoją wewnętrzną naturą? Kobiety stają się bardziej otwarte i seksualne, realizują własne potrzeby w mniej skrępowany sposób. Jak dla mnie to plus – w końcu sama popędliwość nie jest bezwzględnym nakazem postępowania i sposób jej wyrażania zależy od prawdziwych motywów i przekonań danej kobiety. Tak samo z mężczyznami – czy to naprawdę źle, że facet staje się mniej naiwny i bardziej męski? Te badania nad wpływem toksoplazmozy na osobowość były przeprowadzana głównie w krajach anglosaskich, więc wyobrażam sobie, że zarażone kobiety mogły stawać się po prostu mniej purytańskie i zahamowane, a faceci mniej wylewni w okazywaniu społecznego uwielbienia dla innych – w końcu amerykańska kultura wymaga przyklejonego uśmiechu i wylewnej afirmacji wobec innych mężczyzn.

Generalnie nie ma co panikować, wewnętrznych struktur osobowości się tak łatwo nie zmieni. Jeśli ktoś chciałby kraść, ale boi się kary, to jak przestanie się bać, to faktycznie będzie kraść. Ale jeśli nie kradnie, bo całym sobą czuje, że to jest złe, to nie zacznie kraść, gdy znikną zakazy. Myślę, że podobnie jest z toksoplazmozą – ona jedynie pozwala odrzucić nakazy płynące z tych mniej zinternalizowanych warstw superego. Czyli nie słyszy się już wewnętrznego głosu “nie rób, tego, bo to jest zakazane”, ale dalej słyszy się “nie chcę tego robić, bo nie chciałbym, żeby mi tak robiono”. Przynajmniej tak można domniemywać.

Toksplazmoza to choroba, która jest obecna w świadomości medycznej głównie ze względu na stany zapalne, które może powodować. Dlatego badaniu na nią powinny poddawać się kobiety w ciąży, ponieważ infekcja przez łożysko matki może być bardzo niebezpieczna dla płodu i niemowlaka. Testy jednak może sobie zrobić każdy. Przez przypadek sam z 2 lata temu byłem na nią badany. Wróciłem z dość egzotycznej podróży i miałem dziwne, niespecyficzne objawy, więc przebadali mnie całego. Nie okazałem się wtedy zainfekowany Toskoplazmą gondi. Ale gdybym był i nie tak nie przypuszczam, żebym się jakoś wyraźnie zmienił. Wiem kim jestem, co czuję i skąd wynika moja moralność, więc raczej kiepski ze mnie materiał na marionetkę :)