Naciśnij enter, aby zobaczyć wyniki lub esc, aby anulować.

Archipelag GUŁag

Północno-wschodnia Europa nie należy do rejonów szczególnie często odwiedzanych. Właściwie trudno się temu dziwić, bo nie jest to obszar obfitujący w monumentalne zabytki czy wyjątkowe miejsca. Jednak wśród tego morza szarej rosyjskiej codzienności, pełnej rozpadających się domków, szarych bloków i zdewastowanej natury, znaleźć można prawdziwe perełki. Królewską, a właściwie carską, perłą są Wyspy Sołowieckie. Ten niewielki, zimny, wietrzny i deszczowy archipelag nie należy do szczególnie gościnnych. Położony jest na Morzu Białym, niedaleko koła podbiegunowego. Tereny są tu podmokłe, pokryte lasami i tundrą.

 

Wyspy Sołowieckie - mapa

 

Nie jest tu też łatwo się dostać. Ze stałego lądu kursuje jeden kuter dziennie, a raz w tygodniu przybija też statek z Archangielska, stolicy tej północnej prowincji Rosji. Jest także lotnisko, oczywiście na miarę potrzeb – drewniany domek z małą wieżyczką. Zimą, kiedy morze zamarza, przylatujący dwa razy w tygodniu samolot jest jedynym środkiem zaopatrzenia i komunikacji dla lokalnej populacji liczącej około tysiąca mieszkańców. Lód na Morzu Białym przez wiele miesięcy uniemożliwia żeglugę statkom, ale jest na tyle cienki, że nie można po nim bezpiecznie przejechać samochodem, jak robi się m.in. na Bajkale.

 

Sołowki - port

 

Sołowki - wieża lotniska

 

Wyspa jest w dużym stopniu samowystarczalna. Nie ma innego wyjścia – z racji odcięcia od świata po prostu musi sobie radzić. Przez cały czas w głównej miejscowości wyspy – Sołowi –  huczy mała elektrownia na ropę, wydając przenikliwy dźwięk przypominający startujący helikopter. Większość tutejszych budynków zbudowanych jest z drewna. Takiej konstrukcji są nawet stojące tu niewielkie bloki.

 

Blok z drewna

 

Pierwotnymi mieszkańcami wyspy byli Saamowie, zwani też Lapończykami. Zostały po nich liczne kurhany i kamienne labirynty. Rosjanie osiedlili się na archipelagu pod koniec średniowiecza. Pionierami kolonizacji byli prawosławni mnisi, szukający w tym niegościnnym obszarze samotności i umartwienia. Z czasem założony przez nich klasztor przerodził jednak się w we wspaniały i nowoczesny jak na owe czasy kreml – gród obronny.  To on jest największą atrakcją wysp. Klasztor robi wrażenie. Wciąż czuć w nim ducha minionych wieków i spokój odosobnienia. Główna cerkiew kompleksu była w momencie swojego powstania (czyli w XVI wieku) najwyższym i najnowocześniejszym budynkiem carskiej Rosji.

 

Cerkiew na kremlu
 
Cerkiew

 

Z zewnątrz klasztor okalają budzące respekt mury obronne. Przez wieki była to najpotężniejsza twierdza północnej Rosji. Osiem potężnych wież i dogodne położenie między morzem o jeziorem pozwoliło jej wytrzymać aż ośmioletnie oblężenie. Z blanków rozpościera się widok za zatokę z małym portem.

 

Sołowki - blanki
 
Sołowki widok z twierdzy
 
Sołowki kreml z góry

 

Wytrzymałość masywnych murów obronnych została sprawdzona w walce. Klasztor sołowiecki stał na czele buntu staroobrzędowców. Był to odłam prawosławia, który nie poddał się XVII wiecznym reformom Nikona. Trzeba przyznać, że nie były to jakieś rewolucyjne zmiany – „postępowy” patriarcha moskwy nakazał czynienie znaku krzyża trzema a nie dwoma palcami oraz poprawił pisownię imienia Jezus, by była bliższa oryginałowi. Tego dla mnichów z Wysp Sołowieckich było już za wiele i wszczęli religijną wojnę domową. Armia carska wysłana do stłumienia rebelii przez osiem lat nie mogła zdobyć fortecy, którą w żywność łodziami zaopatrywali miejscowi chłopi. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, szalę zwycięstwa przechyliła zdrada. Jeden z mnichów wpuścił żołnierzy cara, którzy wyrżnęli prawie wszystkich z 500 oblężonych. Gdy twierdza padła, stało się jasne, że zgromadzone zapasy pozwoliłyby jej się utrzymać kolejne długie lata. Dalsze losy schizmatyków nie były lepsze. Wielu uciekło przed prześladowaniami na krańce Imperium Rosyjskiego, w tym na Alaskę i… do Polski. Do dzisiaj na Mazurach i Suwalszczyźnie istnieją cerkwie i klasztory starowierców.

Ci, którzy nie chcieli uciekać wybrali dużo bardziej radykalną drogę. Wielu za sposób na oczyszczenie i powrót do Boga uznało samospalenie. Wierni zamykali się w cerkwiach z całymi rodzinami, po czym podkładali ogień.

Po całym archipelagu porozrzucane są mniejsze i większe cerkwie. Jedna z nich, położona na największej górce wyspy pełni także funkcję latarni morskiej.

 

Sołowki - latarnia

 

Po samych wyspach najprzyjemniej poruszać się na rowerach. Z resztą z braku komunikacji publicznej nie ma za bardzo innej opcji. Na upartego można też wynająć łódź, ponieważ na wyspach znajduje się przeszło 500 jezior, a między nimi wykopane wiele kanałów. Roboty te wykonywali więźniowie polityczni. Na Wyspach Sołowieckich urządzono pierwszy w historii ZSRR gułag – obóz pracy przymusowej. Więźniowie trzymani byli w opłakanych warunkach, głodzeni i zmuszani do ponadludzkiego wysiłku. Wielu z nich nie wytrzymywało i kara więzienia okazywała się dla nich karą śmierci. Ale jako wrogowie rewolucji nie zasługiwali na nic lepszego. Na całym archipelagu więziono do 70 tysięcy ludzi na raz, a życie straciło tu kilkanaście tysięcy.

Dziełem więźniów jest rozsupująca się dwukilometrowa kamienna grobla usypana między wyspami. Prowadzi ona do pozostałości po więzieniu dla kobiet. Obecnie z dawnych budynków nadzorców nie zostało wiele – jeden rozpadający się drewniany dom. W dawnych barakach dla więźniów obecnie… hoduje się warzywa. 

 

Sołowki

 

Sołowki - więzienie

 

Sołowski - gułag

 

Sołowki - baraki

 

Sołowki - warzywniak

 

To, co zostało z dawnych gułagów, zwrócono Cerkwi Prawosławnej, która powoli odbudowuje zachowane budynki i przeznacza na własny użytek. Także sam kreml, wpisany już na listę UNESCO, poddawany jest stopniowej renowacji. Rosja powoli odradza się po 70 latach komunizmu. W mury klasztoru powrócili mnisi. Budynki, które kiedyś były więzieniem dla tysięcy ludzi, znowu rozbrzmiewają religijnymi śpiewami, a zamiast skazańców, na wyspę przypływają dziś pielgrzymi i coraz liczniejsi turyści. I to właśnie jest piękne.

 

Sołowki - renowacja

 

Sołowki - panorama