"Bohater" to trudna, ale dająca wielki prestiż rola. Ratowanie z opresji, opiekowanie się rodziną jest szlachetne. Ale są też inne role do rozdania w sztuce życia.

Zupełnie odmienną funkcję od "bohatera" pełni jego młodsze rodzeństwo. Szczególnie jeśli różnica wieku nie jest duża, a płeć jest taka sama. Starszy brat (lub siostra) zgarnia całe profity. To on zastępuje ojca, to on jest doceniany przez matkę i ma specjalne miejsce w rodzinie. Młodsze dziecko nie ma szans z nim konkurować, choćby nie wiadomo jak się starało. Czuje się odsunięte, przegrane i szuka wsparcia poza domem. Sposobem wyrażenia tego buntu i zwrócenia na siebie uwagi jest często stwarzanie problemów. Drugie dziecko w rodzinie alkoholika przybiera najczęściej rolę „kozła ofiarnego”. Sprawia problemy wychowawcze, wchodzi nieraz w konflikty z prawem. Często wpada w nałogi lub w problemy wymagające pomocy psychologicznej lub nawet psychiatrycznej. Nierzadko „kozioł ofiarny” jest tym członkiem rodziny alkoholika, który zgłasza się pierwszy po pomoc. On po prostu nie ma innego wyjścia – starszy brat jest zbyt idealny, żeby z nim konkurować, a młodsze rodzeństwo zbyt blisko związane z matką, by móc wkraść się w jej łaski. Pozostaje tylko bunt, który prowadzi czasem do alkoholu lub narkotyków.

 
Najmłodsze dziecko jest zwykle najbardziej rozkoszne. Ono gra rolę „rodzinnej maskotki”. Z uwagi na swoją dziecięcą nieporadność jest w centrum zainteresowania rodziny. Jego rola polega na rozbawianiu i rozładowywaniu napięcia. „Rodzinna maskotka” nieświadomie dba, aby w domu było wesoło. To odwraca uwagę od problemów, które zawsze są w rodzinie alkoholika. „Rodzinna maskotka” stara się, aby zwracano na nią uwagę, lubi się wygłupiać i rozbawiać. W dorosłym życiu także przybierają takie role – może to być osoba sceniczna lub ktoś lubiący się w żartowaniu i rozbawianiu otoczenia. "Rodzinna maskotka" jest jednak mało odporna na stres. Musi się pilnować, ponieważ stając przed trudnymi do rozwiązania problemami, może mieć tendencję, by sięgnąć po alkohol lub narkotyki.

 
Jeśli pojawia się w międzyczasie jeszcze jedno dziecko – tak między „rodzinną maskotką”, a „kozłem ofiarnym”, to jest to „zagubione dziecko”. Jest samotne i zamknięte w sobie. Wszystkie wartościowe role w tej sztuce rodzinnej (a mówiąc wprost dramacie) zostały już rozdane. Nie może być ani najbardziej odpowiedzialnym, ani najsłodszym, ani nawet sprawiającym największe kłopoty. „Zagubione dziecko” ucieka przed chaosem rodzinnym w świat marzeń. Niewiele wymaga od rodziny i nie korzysta z jej wsparcia. Ma trudności w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi. Gdy dorośnie, nie potrafi nawiązać głębokich relacji uczuciowych. By odciąć się od świata, często otacza się swoim własnym ciałem – staje się nadmiernie otyłe. Ono także jest podatne na topienie smutków w alkoholu, który może zastępować bliskie relacje z innymi ludźmi, które dla "zagubionego dziecka" mogą być bardzo trudne.

 
To tylko schemat, nie jedyny, ale najbardziej typowy. Układ ról zależny jest też od wieku i płci. Jeśli różnica między rodzeństwem jest duża, „bohater” może współwystępować z „rodzinną maskotką” z pominięciem "kozła ofiarnego". Jeśli dwoje najstarszych braci jest w podobnym wieku, mogą podzielić się nieco rolą "bohatera".

Gdy w domu przyjęty jest model patriarchalny, a najstarszym dzieckiem jest córka, nie zawsze przypadnie jej w udziale pełna rola „bohatera”. Częścią tej funkcji być może będzie się musiała podzielić z młodszym bratem, który lepiej może zastąpić ojca w typowo męskich sprawach. W ten ostatni sposób może wykształcić się syn o cechach rozpiętych między "bohaterem" a np. "zagubionym dzieckiem" czy "rodziną maskotką". W tej roli znalazł się inny z mich przyjaciół. Jest osobą generalnie poważnie podchodzącą do życia. Do tego bardzo moralną i przywiązaną do nauk Kościoła. Unika alkoholu, jak przystało na "bohatera". Jego rola w domu polegała na zastępowaniu niedysponowanego ojca i wspieraniu rodziny. Jednak jest drugim dzieckiem, więc w udziale przypadły mu też inne role. "Zagubione dziecko" jest zatopione we własnym świecie, niepewne swoich emocji i ich znaczenia. Także mój przyjaciel stoi przed wyzwaniem poukładania sobie świata od nowa, znalezienia prawdziwego sensu i siebie samego. Stara się też wyrwać ze świata przymusów, dręczących "bohatera", i depresyjnej bierności charakterystycznej dla "zagubionego dziecka". Ale jest w nim także "rodzinna maskotka". W dzieciństwie rozbawiał rodzinę, odciągając jej uwagę od trudnych sytuacji. Do dzisiaj lubi opowiadać dowcipy, jest też wielkim fanem kabaretów. Zawsze marzył też, by występować na scenie i bawić ludzi. W ten sposób jedna osoba, może grać kilka ról na raz, w zależności od konkretnych okoliczności.

 
Zaskakujące jest jak wiele osób skrupulatnie odgrywa swoją rolę w dorosłym życiu. Ten przyjaciel opisany na początku poprzedniego wpisu jest „bohaterem”. To wspaniały człowiek na którym można polegać i który żyje tak szlachetnie, jak tylko się da. Ale chyba nawet ona sam nie wie, jaką cenę zapłacił, by dostać tą zaszczytną rolę „bohatera” w teatrze swojej rodziny. A sztukę, do której raz się dostało angaż, gra się zwykle już przez całe życie.

Jednak bycie dzieckiem alkoholika nie musi oznaczać wyroku, naznaczenia od którego nie sa się uciec. Świadomość i psychoterapia potrafią zmieniać ludzkie przeznaczenie. Mimo całego zapętlenia, także dziedzictwo trudnej przeszłości może stać się zasobem. Zwłaszcza jeśli przedtem przerobi się negatywne konsekwencje danej sytuacji. Dla przykładu, jeden z moich opisanych przyjaciół, czystej krwi "bohater", wykorzystuje swoje dziedzictwo w ten twórczy sposób, że rozwija własne przedsięwzięcie, którego celem jest właśnie… pomaganie innym. Tym samym wyciąga to, co ma ze swojego dziedzictwa wyjątkowego i przekuwa na realny potencjał. Także druga z opisanych tu osób, może czerpać ze swojej przeszłości. W końcu dobry showman także musi czuć w sobie powołanie, by zabawiać innych.

 

Poprzedni wpis na ten sam temat: Dzieci alkoholików 1