Artysta – to  brzmi dumnie. „Nie wszystek umrę”, łudził się Horacy i tysiące mu podobnych egocentryków. Umarli wszyscy, a fakt, że kilka promili ludzkości zna jakieś ich słowa czy wytwory, niczego tu nie zmienia. Tak właściwe to, co nazywamy sztuką, jest często mieszanką psychicznej patologii twórcy z poznawczą naiwnością odbiorcy. Naga prawda nie zawsze jest piękna. A przynajmniej nie tak piękna, jak ubrana w „nowe szaty króla” z baśni Andersena.

czytaj dalej…